Monday, March 5, 2007

Być kobietą....

Rano wstałam z mocnym postanowieniem, że od dzisiaj będę kobietą. Taką słodką, milusią i w ogóle innym rodzajem. Nastawiłam budzik 20 minut wcześniej niż zwykle. Żeby strzelić makijaż, a jak! Jednak patrząc na budzik i koszmarnie wczesną porę, postanowiłam swoją metamorfozę zacząć od południa. Przecież nie makijaż jest podstawą kobiety. Praca minęła szybko i bez większych niespodzianek. Po pracy, w ramach porannych postanowień, poszłam do sklepu. Trochę się dziwnie czułam, ale stosując zasadę "trza być twardym, nie miętkim" stanęłam koło lady vis a vis pięknej pani i mówię:
- Poproszę spódnicę. - Kobiety noszą spódnice! I są piękne w tych spódnicach!
- Ale jaką? - z ironicznym półuśmiechem pyta słodka sprzedawczyni.
No jak to JAKĄ?
- Długą - odpowiadam. Prawdziwe kobiety noszą tylko długie spódnice. Co? Nie wie tego? Jakim prawem zatem pracuje w sklepie z ubraniami dla kobiet?? No nieeeeeee!!!!
Panienka za ladą patrzy jakbym właśnie wróciła z podróży w czasie, i to bynajmniej nie z przyszłości. Ale fakt - trzeba jej przyznać - stara się być miła. Dopytuje o fason, kolor, długość i inne szczegóły. Lipa totalna, bo nie potrafię udzielic jej zbyt wielu odpowiedzi. Bo ja przecież chcę SPÓDNICĘ. Po prostu spódnicę. HAWK.
Patrzę na słodziutką panienkę i pytam co myśli o komecie zbliżającej się do Ziemi. Panienka nie myśli. Tak przynajmniej mówi. Dochodzę do wniosku, że w obliczu nadchodzącej katastrofy niekoniecznie potrzebna mi spódnica. Życzę panience miłego dnia i wychodzę ze sklepu, w którym miałam się przeobrazić w kobietę. Na poprawę humoru robię zdjęcie moich ulubionych drzwi i zaczynam żałować, że nie wiem jak to jest: być kobietą :(
Kto mi opowie?


2 comments:

macati said...

hi!
I'm sorry but I don't understand Polish. I love your picture of the door. I love doors too. I want to thank you about your ( now mine) notebook! soon I'll post it in my blog. not this weekend bcause I'm out for the weekend.
thank you again.
bye, manela

lavandula said...

heh
ja porzuciłam górnolotne marzenia o zostaniu prawdziwą kobietą( ba! miałam nawet zapędy zostac damą!) około siedemnastki.
niemniej wszelkie inicjatywy z tym związane spotykają sie z moim najwyższym podziwem
a misja kupienia spódnicy była szczytem poświęcenia :)