Sunday, December 30, 2007

Choinka / Christmas tree


Moja choinka specjalnie dla ciotki-Dorotki z pomocą zestawu Ósemeczki:


My christmas tree for auntie-Dorotka with Eight's kit:

Sunday, December 23, 2007

It's Christmas!


Przy pomocy zestawu ze strony ShabbyPrincess i zdjęcia z Koninek zrobiłam zimową karteczkę.
I used the kit from ShabbyPrincess and a photo from Koninki to make this card.

Saturday, December 22, 2007

Chronodziura / Chronowhole (?)

Ostatnio czuję się jak Elastyk - bohater ostatniej książki Akunina - który brał udział w różnych przygodach podróżując w czasie. Tylko moja chronodziura nie polega na przenoszeniu mnie z przeszłości w przysłość, ale na kurczeniu się czasu. Dochodzę do wniosku, że moja doba nie ma nawet 12 godzin... Tak jakoś od 2 miesięcy. I nic nie zapowiada wydłużenia jej choćby do 20 godzin. W dodatku wszyscy naokoło dbają o to, żebym się nie nudziła. Elastyk w końcu dotarł w swoje miejsce - a ja jakoś mam wątpliwości.

Świąt nadchodzących nie czuję, mimo że miliardy dekoracji już widziałam. Tych ohydnych i tych mniej ohydnych. Żadnej ładnej, czy choć przyzwoitej :(

I w dodatku Poczta Polska w kulki sobie leci - spóźnia się z dostawą moich prezentów pod choinkę...

Mam nadzieję, że powoli zacznę wracać do życia - tego wirtualnego też :)

A że wszędzie moda na "łapanie" to i ja się zabawię - łapiemy 3000! Proszę o przysyłanie print-screena na maila. Czeka niespodzianka, którą zrobię po ustaleniu ulubionych kolorów złapodawcy :D

A! Patrycja zamieściła wnętrzności paczki, jaką wysłałam. Fotki artystycznie zasłaniają krzywizny i niedociągnięcia :)

Recently I feel like Elastyk - the main hero from Akunin's Children's book - who travelled in the time. My chronowhole (I'm not sure how translate this word, but in Polish it doesn't mean anything either ;) ) doesn't move me from past to the future but makes may day very short. I really haven't time...

I don't feel the coming Holiday and I don't know why?
Even The Polish Post Office delays parcels for my Christmas gifts :(

Lately people "catch the numbers", so we are waiting for 3000. Send me print-screen on my mail and I'll make a surprise for you :)

And Patrisha shows the things from my parcel. She made wonderful photos - you can't see the crooked sewing and sticking :)

Friday, November 16, 2007

Zaległości część 2

Dawno już poszła paczka do Patrycji, z którą zrobiłyśmy sobie prywatną wymianę. Kolor swapa dowolny, wybrany przez nas; mnie i Patrycję. U mnie zaczęło się od brązu, a skończyło na brązach, kremach, bieli, szarościach i złocie. Mało konsekwentna jestem :)

A to swap przed spakowaniem:






















Tuesday, November 6, 2007

Zaległości...

Tak szybciutko wkleję tylko ATC z wymiany z chwilką. Tematy: kwiaty, czas, orient i jesień. Pod spodem chwilkowe ATC, moje są na blogu u chwilki












































I moje karteczki urodzinkowe dla D. i E.

Saturday, September 29, 2007

Niespodzianek ciąg dalszy / The rest of surprises

Wkleję tylko zdjęcia, bo dech mi zapiera. Tym razem od Dożywotniego Towarzysza Życia :)



I put the pictures, becuase it taks my brath away. This time from Lifelong Partner :)







































Friday, September 28, 2007

Jesienna wymiana, "testosteron" i zeszycik / Autumn swap, "Testosterone" and a notebook

Brałam udział w wymianie jesiennej organizowanej przez macati. I znów cudowności przyszły pocztą...
I was swapping in macati autumn swap. And the wonders came by snail-mail...
















Wczoraj natomiast byłam na "Testosteronie" w Bagateli. Wszystkim feministkom polecam ;)
I wczoraj też dostałąm cudowny zeszycik od pewnej E. Zeszycik w klimatach uwielbianych przeze mnie chyba od dnia narodzin :) A teraz milion myśli jak go spożytkować i żadna nie wydaje się na tyle dobra, żeby nie mieć poczucia, że niszczę ten papierniczy wytwór... Jakieś pomysły?
















Yesterday I was on a play "Testosterone". I recomend this play to all feminists ;)
I received a great note book from E. I love vintage style since I was born :) And now I'm thinking how to use this beautiful notes... Any ideas?

Thursday, September 13, 2007

Drobne przyjemności

Gdy wszystko idzie źle
I nie masz do dokąd pójść
Przyjaciół tłum rozproszył się
Wydaje ci się że
Tak pozostanie już
Lecz okazuje się ze nie
Bo oto …
Budzi się z nocy
Nowy dzień (...)

Właśnie wtedy, kiedy wydawało się, że psychiczna siła wyparowała w diabły, i że wszystko się sprzysięgło przeciwko mnie zawitała poranna poczta. Listonosz zapukał dwa razy, kazał pokwitować odbiór i sobie poszedł. A ja zostałam z cudna kopertą w ręku i nie iwedziałam jak ją otworzyć, żeby jej nie zepsuć :) Cudowność pochodzi od Tej Wspaniałej Kobiety. Czego tanm nie ma! Kociakowa zawieszka, którą szpanowałam dzisiaj w pracy, guziki, które namiętnie kolekcjomuję od kilku miesięcy, aniołek - wisi już nad moim biurkiem, kwiaty... A w tym woreczku kwiatowym - ATeCówki :D
Michelle, dziękuję za liścik i za to, że przywróciłaś uśmiech na mojej twarzy :*










































































Sunday, September 2, 2007

Plotki, testosteron i James Bond

Zakończenie wakacji nastąpiło na nocnych plotkach. Oczywiście oprócz plotek o wszystkim i niczym nie obyło się bez narzekań na pracę. Wspaniały gin z tonic'iem i projekcja "Testosteronu" w babskim towarzystwie wystarczą na głupawkę. A potem brutalny powrót do rzeczywistości... Do tego, za czym nie tęsknię. Zatem sezon wakacyjny 2007 uważa się za zamknięty. Trzeba zacząć być poważnym człowiekiem i nie myśleć o głupotach. Marzyć o autorytecie i modlić się, żeby nikt nie założył kosza na głowę...
A tak nawiasem - czasami mam wrażenie, że ci, którym się zakłada te kosze sami się o to proszą. Ale SZA! Tego nie pisałam ;)
Wracając pociągiem do Krakowa zauważyłam ogromny plakat z Bondem. Jamesem Bondem. I podpis Brosnana. Szukając marki zegarków jakie reklamował ze zdziwieniem zauważyłam napis "Vistula Wólczanka" No proszę... Do teraz z szoku wyjść nie mogę...

Tuesday, August 28, 2007

Poczta i prezenty / Post and presents

Dostałam liścik z Portugalii z masą niespodzianek. Przyszedł cudowny magnesik z haftem z Minho i wiele innych rzeczy. Kapitalny ołówek i notesik! Cudo! Dzięki, macati.

I've got the post from Portugal full of surprises. There is the wonderful magnet with traditional embroidery from Minho and a lot of other things. I love the notes and the very cute pencil! Wonderful! Thanks, macati.



































Wczoraj dostałam herbatkę owocową. Pachnie przepięknie - aż szkoda jej zaparzać :D Ponapawam się zapachem jeszcze z kilka dni zanimodważę się zalac wrzątkiem te cudniaste wiórki...

Yesterday I received fruit tea. It smells very well. I'm afraid of using the tea :D






















No i jeszcze przepiękny notesik from Paris.

And the notes from Paris.





















I kolejna krowia porcelana do mojej kolekcji :) Tym razem na espresso...

And the next cow-cup for my collection :) For espresso this time...















Dzięki wielkie moim Prezentodawcom - cieszę się jak dziecko na Gwiazdkę.

Tuesday, August 21, 2007

Nagłówek / Headline

Zrobiłam sobie nagłówek. Trochę jeszcze nieporadny i krzywy, ale MÓJ!

I made the headline. The headline is a little awkward and crooked, but MINE!

Monday, August 20, 2007

Fizia i ATCs / Pippi and ATCs

Właśnie przyszła sobie jedna z trzech Pippi. Zabieram się za czytanie :)
W dodatku przyszła cudnej urody ATeCówka. Niektórzy pewnie rozpoznaja juz ten styl... Pozostałych odsyłam na Flickr.
I 3 moje ATeCiaki z kopertką na wymianę pt. "Hydrangeas!!!". Pojęcia nie miałam co to za kwiatki i dalej nie wiem czy ich nie pomyliłam z hiacyntami...



I've just received one of three Pippis. I'm going to start reading :)
And I've get amazing ATC. Some people knows the style, the other I recomend the Flickr. And there are my 3 ATCs for the "Hydrangeas!!!" swap. I didn't know those flowers, and I'm not sure if I don't mix up with hyacinth...















































Friday, August 17, 2007

Koniec / The end

Wyrok został oddalony. Dostaliśmy rok. To ogrom czasu! W końcu można zacząć robic plany i przestac żyć z dnia na dzień. Oczywiście taki sposób podchodzenia do spraw kusi złudnym poczuciem bezpieczeństwa... Ale co tam! Pozwolę sobie na szaleństwo! Będę jak ćma, której ktoś pokazał światło, a o reszcie pomyślę za rok. ZA ROK. Przecież to prawie WIECZNOŚĆ! Nie wiem co robic z tak długim okresem czasu...
SZCZĘŚCIE!!!!

The sentence is suspended. We get one year. It is a huge amount of time! We can make the plans and stop to live from day to day. Of course this kind of thinking could bring illusory feeling of safety... But it doesn't matter! I'll be like a moth, which sees the light, and I'll be thinking about the rest in one year. IN ONE YEAR. That is nearly ETERNITY! I don't know what to do with such long period of time...
HAPPINESS!!!!

Thursday, August 16, 2007

Mail-Art


Przesyłka została nadana w Urzędzie Pocztowym. Do kogo? Nie zdradzę :)

The letter was send today. Who is it for? I won't tell :)

Saturday, August 11, 2007

Przyjemności umysłowe ? Mental pleasures

Zakupiłam sobie cykl książeczek o Pippi. Czekam z niecierpliwością na moment kiedy je dostanę do ręki i będę mogła oddać się lekturze...
Dopiero jako dorosły, człowiek zaczyna doceniać piękno literatury dziecięcej...

Informacje książkowe:
czytam właśnie Panów z dzielnicy Tavaresa Goncalo - chyba nie dorosłam do współczesnej prozy... - oraz Małego tyrana Jiriny Prekop - polecam!
W kolejce czekają:
3 x Pippi - jak dojdzie,
Orhana Pamuka Nazywam się Czerwień - jak zakupię,
Ildefonsa Falconesa Katedra w Barcelonie - jak się przekonam do końca i zakupię,
Aleksandra Kaczorowskiego Praskie łowy - jak zakupię.

I mała prośba na koniec: gdyby ktoś chciał zrobić mi przyjemność, to chętnie zostałabym obdarowana polską wersją książki Kurta Helda, albo choć niech ktoś poda polski tytuł...

I bought the books about Pippi. Now I'm waiting for them. I can't wait when I'll be able to take the books and start reading...
As an adult I go back to books for children... And I like them very much.

Now I'm reading The Neighbourhood by Goncalo Tavares - I think I'm not enough mature for contemporary literature... and The little despot (?) by Jirina Prekop - I recomend it!
There are the books I'd like to read:
3 x Piippi - when I receive them,
My name is Red by Orhan Pamuk - when I buy it,
The cathedral in Barcelona by Ildefons Falcones - when I think it over and buy it,
? (Hunt in Prague) by Aleksander Kaczorowski - when I buy it.

I'd like to get Polish version of this book by Kurt Held.

Thursday, August 9, 2007

...

Moje ostatnie ATC, które dostałam ze świata, i które bardzo mi się podobają.












Bawię się ostatnio (za namową Michelle) mail-artem, czyli sztuką ozdabiania kopert. Koperta i karteczka w podziękowaniu, której pierwowzór powędrował do pewnej E. i niestety nie zdążył zostać sfotografowany :(









These are my ATCs I've received lately from the world and which I like very much.
At Michelle's instigationI play with mail-art. This is the envelope and the card saying "thank you". Prototype of this card was sent to E. and I didn't take a photo :(

Friday, August 3, 2007

WPADKA / BOOB

Wybrałam się po receptę do doktorka, u którego dawno mnie nie było. Miałam pietra, że doktorek nakaże badania i swoją opiekę, ale również i nadzieję, że mnie nie pozna. Wchodzę do gabinetu, szybko wyrzucam z siebie po co i w jakim celu przyszłam, a doktorek z przyjemnym uśmiechem mówi:
- Oh! Jak dawno pani nie widziałem, pani alhambro! Cieszę się, że zdecydowała się pani na kontynuowaine leczenia.
UPSSSSS, poznał!
- Ja też się cieszę, że pana doktora widzę. Obawiałam się, że wyjechał pan do Irlandii....
Jednak zdecydowanie za szybko mówię....

I przypomniał mi sie tragiczny dowcip-zdanie: 3 Polaków na 10 żyje w stresie. Pozostałych 7 w Londynie.

I went to my doctor to get a prescription from him. I haven't seen him for ages. I was afraid that he'd like to treat me, but I hoped that he doesn't recognise me. I told what I need, and suddenly the doctor says:
- I haven't seen you for ages, mrs alhambra. I'm glad that you will continue your treatment.
- I'm glad too. I was afraid that you go to Ireland...

Thursday, August 2, 2007

Niespodzianka / Surprise

Dostałam ostatnio zdjęcie, które wywołało uśmiech na twarzy :D






Troszkę sobie je przerobiłam za pomocą zestawu Urban Kiwi ze strony ShabbyPrincess i wygląda teraz tak:



Chyba się Pan nie gniewa, proszę Pana?


Recantly I've got a very nice photo. I've changed it a little with Urban Kiwi Kit from ShabbyPrincess.


Tuesday, July 31, 2007

Depresja i jeżyny / Depression and brambles

Zaczyna się zwykle od chęci na płacz: że życie jest nie fair, że piękna nie jestem, że normalnych, kobiecych odruchów nie mam, że stara już jestem, że "poważnych" zainteresowań nie mam, że kocham się co chwilę w różnych, dziwnych świrach (ostatnio tylko w: Severusie Snape'ie i Alanie Rickmanie, Arturo Perez - Revertem, Alu Pacino i Adamie Ferencym)... A potem to już łzy same sobie lecą i lecą, a powody do tych łez znajdują się same: że Sam-Wiesz-Kto nie lubi HP, że Arturo P-R nie mieszka obok mnie, że Tomcio Paluch nigdy nie pozna Calineczki... Depresja gotowa. Załamanie nerwowe wręcz. Aż tu nagle telefon od Ciotki-Dorotki z propozycją... ro-bie-nia dże-mi-ków! Ale nie, żeby te dżemiki ot tak sobie zrobić. Ona proponuje wyprawę do t....kich lasów, nazbieranie jeżynek i zrobienie legalnych przetworów na zimę. Takich w słoiczku.
Szał!
I w zasadzie kto jest bardziej zakręcony?


It began from wish on weeping: that life is not fair, that I am not beautiful , that I haven't got normal, woman's impulses, that I'm old already, that I haven't go "serious" interests , that I'm always in love with freaks (lately: Severus Snape, Alan Rickman, Arturo Perez - Reverte, Al Pacino and Adam Ferency.) And I'm crying because You-Know-Who doesn't like HP, because Arturo P-R isn't my neighbour and because Tom the Thumb doesn't know the Inch girl. And depression is ready. Suddenly the phone from Auntie-Dorotka with her offer: to make jams. At first we must take the brambles from the bushes! We are stocking up!
Wow!
Who is more weird?

Thursday, July 26, 2007

Monday, July 23, 2007

Słodkie lenistwo / Sweet lazines

































Żeby nie było, że się lenię... Ciężko pracuję...

Zawieszka na zdjęcie dla pewnej Ani. W miejsce białej plamy będzie owa Ania w kolorze pink.


For some photo for some Ania :)



Magnesik lodówkowy / A magnet on the fridge















Sunday, July 15, 2007

Kwiatek /Flower

Jestem słonecznikiem ;), a Ty?


I am a
Sunflower

What Flower
Are You?



I'm a sunflower ;) and you?

Friday, July 13, 2007

nowy kompik /a new computer

Tiaaa... Od niedzieli nowy komputer, nowy monitor... Ogólnie SZAŁ-CIAŁ, tylko nic nie che działać! Nie mogę załączać zdjęć, nie mogę odbierać maili, nie mogę wysyłać maili... Źle widzę naszą przyszłość; moją i nowego sprzętu...

Brand new computer... GREAT!, but I can't do anything with it! Ican't attach the photos, I can't receive e-mails, I can"t send e-mails... I look ahead and I can"t see our co-operation...

Thursday, July 5, 2007

Aniołek wg Almy Lynne / A little angel of Alma Lynne



Powstał w jedną noc. Czeka na swoich braci...
He was created in one night. He is waiting for his brothers...



Friday, June 29, 2007

El pintor de batallas

A miał być kompletny szlaban na zakup rzeczy nie związanych z przetrwaniem od 1 do 1. Żadnych:
papierów,
wstążeczek,
nitów,
bradsów,
klejów,
koralików,
guzików
i sama nie wiem czego.
A juz nade wszystko całkowity zakaz kupowania książek. CAŁKOWITY!.
I guzik z pętelką. Wielką jak dziury w krakowskich drogach. Zobaczyłam dziś na półce w maleńkiej księgarni "Batalistę" Perez-Revertego. Stałam długo i walczyłam ze sobą. Ale wygrał Arturo. Jak to zwykle z nim bywa... Zatopiona lekturze po uszy nie zamierzam kontaktowac się ze światem dopóki nie skończę i nie wypłaczę wszystkich łez...

I decided NOT to spend money on:
papers,
ribbons,
brads,
glues,
buttons
and so on.
And I had decided not to buy ANY book. But today I've seen a new book of Perez-Reverte. " The Painter Of Battles". And of course I bought it!

Thursday, June 28, 2007

Patchwork Angels

Od dawna męczyły się, żeby ujrzeć świat... W końcu skończone. Wiąże się z nimi pewna obietnica: jeżeli skończę aniołki, to... No właśnie. Z niecierpliwością czekam czy się spełni.

Pierwsze aniołki bez backstichy, drugie - ukończone, choć jeszcze bez ramki. W TESCO nie było dobrego rozmiaru :D


I've just finished my patchwork angels. I stitched them very long, but they are ready now. I've promissed myself: if I finish the angels, it wil... Now I'm waiting if the promise comes true...

Tuesday, June 26, 2007

Wróżki / Fairies

Ostatnie wróżkowe ATC

Last fairy ATCs