Friday, June 1, 2007
Friday, May 4, 2007
Tarta cytrynowa / Lemon cake
Ciekawe, prawda?
Z zupełnie innej beczki: ponieważ w niedzielę mam wystąpić w jednej z główniejszych ról na pewnym przyjęciu strzeliłam dziś sobie wizytę u kosmetyczki. Zupełnie kobiecą wizytę z różnymi kobiecymi bajerami. Wynudziłam się wprawdzie ogromnie, wysłuchałam zwierzeń pięknych pań, które chciały być jeszcze bardziej piękne i o mały włos nie spaliłam kolejnego lokalu… Było tak: panie lamentowały na bieg czasu, na niesprawiedliwość losu i inne podobne rzeczy, kiedy jedna z nic powiedziała: „Jakbym miała kupę kasy, wydałabym WSZYSTKO u kosmetyczki.” Ja natomiast na końcu języka miałam: „Jakbym JA miała kupę kasy wydałabym wszystko w księgarni”.
Konflikt interesów czy inny system wartości?
W każdym razie wyglądam przyzwoicie, choć kosmetyczka kazała przyjść po raz kolejny. Tak tragicznie z moją facjatą? :D
Two day ago I met my friend and of course we spent time gossiping , drunk coffee and ate some cakes. She tried lemon cake - very sweet, very sour and delicious. Like our acquaintance: we don't talk about friendship, but we meet quite often.
Monday, April 23, 2007
Tęsknota / Longing
* złość – właściwie w górach nie ma już nic góralskiego, a szczyt tandety panoszy się nie tylko na Krupówkach czy Gubałówce,
* bezradność – bo w zasadzie wiem, że tandetyzacja gór postępować będzie dalej w tempie zastraszającym.
Ale mimo wszystko tęsknie do widoków ośnieżonych szczytów, do zapierającego w piersiach dech uczucia pokory wobec przyrody i małości człowieka.
I po tygodniu staram się wrócić do pracy… POMOCY!!!
Górale i Tatry na starych fotografiach
I’ve just came back from Zakopane – the capitol of Tatra Mountains. And I don’t know what I feel…
But I miss the mountain! I miss the feeling that a person is so small when he associates with wild nature.
And after a week I’m trying to return to work… HELP!!!
Highlanders and Tatra Mountains - old photos
Friday, April 13, 2007
Wednesday, March 21, 2007
Pierwszy dzień WIOSNY First day of SPRING
I knew it would come to this! I KNEW IT! I didn't sleep since yesterday... A-DLR (Aunt-Dorotka Legal Representative) caused my linguistic depression. He invented how to translate "palcyma" from Polish. I was thinking about "fyngers" or something like that. Like "hunny" from Winnie-the-Pooh. I'm broken down, but I should be happy! Today is the first day of spring and we have here beauty, white snow. I should be happy, beacuse I've received some great picture. And I should write the name of the author, because I'm sure he will be famous one day...

Sunday, March 18, 2007
Bilingual blog
Chyba muszę zacząć pisać swoje notki po polsku i angielsku. Tylko problemem będzie tłumaczenie zwrotów i wyrażeń, które wymyślam na poczekaniu…. No i poza tym mój angielski jest bardzo, bardzo cieniutki. Tak więc nie dość, że uprawiam ekshibicjonizm emocjonalno-psychologiczny, to jeszcze mam o tym pisać po angielsku. Poza tym obawiam się, że moje wygłupy polsko-pseudo angielskie nie zostaną bez komentarza u Przedstawiciela Prawnego Ciotki-Dorotki. Wejdzie taki, poczyta i najmniejsze potknięcie gramatyczne wytknie. A jak jakimś cudem gramatyka będzie w porządku to powie, że nie zaznaczyłam akcentów… I będzie próbował udowodnić, że nadal spożywam bigos palcyma… Błeeee… A tak z ciekawości: jak przetłumaczyć „palcyma” na angielski? Jak ktoś wpadnie na ten pomysł – zacznę pisać podwójnie. I zacznę wklejać zdjęcia. I miliardy obietnic składam tutaj :D
Friday, March 16, 2007
Handmade, Portugalia i Carlos Deza
A skąd Carlos Deza? Hmmm, nie zdradzę, ale warto go poznać ;)
Spotkać go można w trylogii G. Torrente-Ballestera "Blaski i cienie"
Monday, March 12, 2007
Poranek kojota
No, chyba, że ktoś się bardzo postara…
Kilka słów, pytanie zadane nieodpowiednim tonem i zapomniałam o wróżkach, skrzatach i zapachu. A ja stoję na początku tygodnia i marzę o weekendzie!! Choć przesądna nie jestem, ale jakoś nie widzę możliwości poprawy nastroju…
Sunday, March 11, 2007
Chińskie wyrzuty sumiena
A potem przyszedł czas na refleksję… Widzę to trochę inaczej niż ci, którzy zaczęli bojkot: miliony dzieci wyprodukuje miliardy sztuk sprzętu w niskich cenach – do Chin wpłynie gotówka. Jeżeli natomiast ta sama liczba dzieci wyprodukuje o połowę mniej sprzętu, bo kraje bogate zbojkotują i odmówią zakupów, to do Chin wpłynie o połowę mniej gotówki, a rząd nie zaprzestanie swojego terroru.
Zawieszona w próżni szukam wyjaśnienia i konkretnych argumentów za lub przeciw mojemu rozumowaniu. Tylko błagam o nie używanie słów „popyt” i „podaż”, bo ich nie pojmuję za Chiny.
