Friday, February 1, 2008

3000

Po długiej przerwie spowodowanej brakiem dostępu do Internetu jestem z powrotem :) Swoje 3000 złapały Lilka i Marysia. Zabiły mi gwoździa kolorami... Niespodzianka dla Lilki już gotowa, nad Marysi myślę... Obydwie wyjdą ode mnie w jednym dniu.
Wszystkich, którzy tu wpadali podczas mojej nieobecności, a zwłaszcza pewną Patrycję, której mam nadzieję życie wróciło do normy - zapraszam na gorrrącą herbatkę i czekoladę jaśminową. (Elementy z zestawu Harvest Spice Shabby Princess)

After a long break I'm back :) The 3000 caught Lilka i Marysia. I'm crafting the surprises for them.
I invite all for a cup of hot tea and a jasminum chocolate. (With the Harvest Spice kit from Shabby Princess)

Sunday, December 30, 2007

Choinka / Christmas tree


Moja choinka specjalnie dla ciotki-Dorotki z pomocą zestawu Ósemeczki:


My christmas tree for auntie-Dorotka with Eight's kit:

Sunday, December 23, 2007

It's Christmas!


Przy pomocy zestawu ze strony ShabbyPrincess i zdjęcia z Koninek zrobiłam zimową karteczkę.
I used the kit from ShabbyPrincess and a photo from Koninki to make this card.

Saturday, December 22, 2007

Chronodziura / Chronowhole (?)

Ostatnio czuję się jak Elastyk - bohater ostatniej książki Akunina - który brał udział w różnych przygodach podróżując w czasie. Tylko moja chronodziura nie polega na przenoszeniu mnie z przeszłości w przysłość, ale na kurczeniu się czasu. Dochodzę do wniosku, że moja doba nie ma nawet 12 godzin... Tak jakoś od 2 miesięcy. I nic nie zapowiada wydłużenia jej choćby do 20 godzin. W dodatku wszyscy naokoło dbają o to, żebym się nie nudziła. Elastyk w końcu dotarł w swoje miejsce - a ja jakoś mam wątpliwości.

Świąt nadchodzących nie czuję, mimo że miliardy dekoracji już widziałam. Tych ohydnych i tych mniej ohydnych. Żadnej ładnej, czy choć przyzwoitej :(

I w dodatku Poczta Polska w kulki sobie leci - spóźnia się z dostawą moich prezentów pod choinkę...

Mam nadzieję, że powoli zacznę wracać do życia - tego wirtualnego też :)

A że wszędzie moda na "łapanie" to i ja się zabawię - łapiemy 3000! Proszę o przysyłanie print-screena na maila. Czeka niespodzianka, którą zrobię po ustaleniu ulubionych kolorów złapodawcy :D

A! Patrycja zamieściła wnętrzności paczki, jaką wysłałam. Fotki artystycznie zasłaniają krzywizny i niedociągnięcia :)

Recently I feel like Elastyk - the main hero from Akunin's Children's book - who travelled in the time. My chronowhole (I'm not sure how translate this word, but in Polish it doesn't mean anything either ;) ) doesn't move me from past to the future but makes may day very short. I really haven't time...

I don't feel the coming Holiday and I don't know why?
Even The Polish Post Office delays parcels for my Christmas gifts :(

Lately people "catch the numbers", so we are waiting for 3000. Send me print-screen on my mail and I'll make a surprise for you :)

And Patrisha shows the things from my parcel. She made wonderful photos - you can't see the crooked sewing and sticking :)

Friday, November 16, 2007

Zaległości część 2

Dawno już poszła paczka do Patrycji, z którą zrobiłyśmy sobie prywatną wymianę. Kolor swapa dowolny, wybrany przez nas; mnie i Patrycję. U mnie zaczęło się od brązu, a skończyło na brązach, kremach, bieli, szarościach i złocie. Mało konsekwentna jestem :)

A to swap przed spakowaniem:






















Tuesday, November 6, 2007

Zaległości...

Tak szybciutko wkleję tylko ATC z wymiany z chwilką. Tematy: kwiaty, czas, orient i jesień. Pod spodem chwilkowe ATC, moje są na blogu u chwilki












































I moje karteczki urodzinkowe dla D. i E.

Saturday, September 29, 2007

Niespodzianek ciąg dalszy / The rest of surprises

Wkleję tylko zdjęcia, bo dech mi zapiera. Tym razem od Dożywotniego Towarzysza Życia :)



I put the pictures, becuase it taks my brath away. This time from Lifelong Partner :)







































Friday, September 28, 2007

Jesienna wymiana, "testosteron" i zeszycik / Autumn swap, "Testosterone" and a notebook

Brałam udział w wymianie jesiennej organizowanej przez macati. I znów cudowności przyszły pocztą...
I was swapping in macati autumn swap. And the wonders came by snail-mail...
















Wczoraj natomiast byłam na "Testosteronie" w Bagateli. Wszystkim feministkom polecam ;)
I wczoraj też dostałąm cudowny zeszycik od pewnej E. Zeszycik w klimatach uwielbianych przeze mnie chyba od dnia narodzin :) A teraz milion myśli jak go spożytkować i żadna nie wydaje się na tyle dobra, żeby nie mieć poczucia, że niszczę ten papierniczy wytwór... Jakieś pomysły?
















Yesterday I was on a play "Testosterone". I recomend this play to all feminists ;)
I received a great note book from E. I love vintage style since I was born :) And now I'm thinking how to use this beautiful notes... Any ideas?

Thursday, September 13, 2007

Drobne przyjemności

Gdy wszystko idzie źle
I nie masz do dokąd pójść
Przyjaciół tłum rozproszył się
Wydaje ci się że
Tak pozostanie już
Lecz okazuje się ze nie
Bo oto …
Budzi się z nocy
Nowy dzień (...)

Właśnie wtedy, kiedy wydawało się, że psychiczna siła wyparowała w diabły, i że wszystko się sprzysięgło przeciwko mnie zawitała poranna poczta. Listonosz zapukał dwa razy, kazał pokwitować odbiór i sobie poszedł. A ja zostałam z cudna kopertą w ręku i nie iwedziałam jak ją otworzyć, żeby jej nie zepsuć :) Cudowność pochodzi od Tej Wspaniałej Kobiety. Czego tanm nie ma! Kociakowa zawieszka, którą szpanowałam dzisiaj w pracy, guziki, które namiętnie kolekcjomuję od kilku miesięcy, aniołek - wisi już nad moim biurkiem, kwiaty... A w tym woreczku kwiatowym - ATeCówki :D
Michelle, dziękuję za liścik i za to, że przywróciłaś uśmiech na mojej twarzy :*










































































Sunday, September 2, 2007

Plotki, testosteron i James Bond

Zakończenie wakacji nastąpiło na nocnych plotkach. Oczywiście oprócz plotek o wszystkim i niczym nie obyło się bez narzekań na pracę. Wspaniały gin z tonic'iem i projekcja "Testosteronu" w babskim towarzystwie wystarczą na głupawkę. A potem brutalny powrót do rzeczywistości... Do tego, za czym nie tęsknię. Zatem sezon wakacyjny 2007 uważa się za zamknięty. Trzeba zacząć być poważnym człowiekiem i nie myśleć o głupotach. Marzyć o autorytecie i modlić się, żeby nikt nie założył kosza na głowę...
A tak nawiasem - czasami mam wrażenie, że ci, którym się zakłada te kosze sami się o to proszą. Ale SZA! Tego nie pisałam ;)
Wracając pociągiem do Krakowa zauważyłam ogromny plakat z Bondem. Jamesem Bondem. I podpis Brosnana. Szukając marki zegarków jakie reklamował ze zdziwieniem zauważyłam napis "Vistula Wólczanka" No proszę... Do teraz z szoku wyjść nie mogę...