Ostatnio czuję się jak Elastyk - bohater ostatniej
książki Akunina - który brał udział w różnych przygodach podróżując w czasie. Tylko moja chronodziura nie polega na przenoszeniu mnie z przeszłości w przysłość, ale na kurczeniu się czasu. Dochodzę do wniosku, że moja doba nie ma nawet 12 godzin... Tak jakoś od 2 miesięcy. I nic nie zapowiada wydłużenia jej choćby do 20 godzin. W dodatku wszyscy naokoło dbają o to, żebym się nie nudziła. Elastyk w końcu dotarł w swoje miejsce - a ja jakoś mam wątpliwości.
Świąt nadchodzących nie czuję, mimo że miliardy dekoracji już widziałam. Tych ohydnych i tych mniej ohydnych. Żadnej ładnej, czy choć przyzwoitej :(
I w dodatku
Poczta Polska w kulki sobie leci - spóźnia się z dostawą moich prezentów pod choinkę...
Mam nadzieję, że powoli zacznę wracać do życia - tego wirtualnego też :)
A że wszędzie moda na "łapanie" to i ja się zabawię - łapiemy 3000! Proszę o przysyłanie print-screena na maila. Czeka niespodzianka, którą zrobię po ustaleniu ulubionych kolorów złapodawcy :D
A!
Patrycja zamieściła wnętrzności paczki, jaką wysłałam. Fotki artystycznie zasłaniają krzywizny i niedociągnięcia :)
Recently I feel like Elastyk - the main hero from Akunin's
Children's book - who travelled in the time. My chronowhole (I'm not sure how translate this word, but in Polish it doesn't mean anything either ;) ) doesn't move me from past to the future but makes may day very short. I really haven't time...
I don't feel the coming Holiday and I don't know why?
Even
The Polish Post Office delays parcels for my Christmas gifts :(
Lately people "catch the numbers", so we are waiting for 3000. Send me print-screen on my mail and I'll make a surprise for you :)
And
Patrisha shows the things from my parcel. She made wonderful photos - you can't see the crooked sewing and sticking :)