Najlepsze to małe kina
w rozterce i w udręce,
z krzesłami wyściełanymi
pluszem czerwonym jak serce.
Na dworze jeszcze widno,
a już się lampa kołysze
i cienie meandrem biegną
nad zwiastującym afiszem.
Chłopcy się drą wniebogłosy
w promieniach sztucznego świata,
sprzedają papierosy,
irysy i sznurowadła.
O, już się wieczór zaczyna!
Księżyc wyciąga ręce.
Najlepsze te małe kina
w rozterce i w udręce.
Kasjerka ma loki spadziste,
króluje w budce złocistej,
więc bierzesz bilet i wchodzisz
w ciemność, gdzie śpiewa film:
szeleszczą gaje kinowe,
nareszcie inne, palmowe,
a po chodniku bezkresnym
snuje się srebrny dym.
Jakże tu miło się wtulić,
deszcz, zawieruchę przeczekać
i nic, i nic nie mówić,
i trwać, i nie uciekać.
Srebrzysta struga płynie
przez umęczone serce
Drzemiesz w tym małym kinie
jak list miłosny w kopercie:
"Ty moje śliczne śliczności!
Znów się do łóżka sam kładę.
Na jakimż spotkam cię moście?
Twój Pluszowy niedźwiadek".
Wychodzisz zatumaniony,
zasnuty, zakiniony,
przez wietrzna peryferie
wędrujesz i myślisz, że
najlepsze te małe kina,
gdzie wszystko się zapomina;
że to gospoda ubogich,
którym dzień spłynął źle.
Konstanty Ildefons Gałczyński
Małe kina, czeskie filmy... Czego więcej trzeba, żeby nieważne stały się problemy dnia codziennego?
Oczywiście zimnego piwa i dobrego towarzystwa, ale to już po filmach w Prowincji, gdzie podają najpyszniejszą czekoladę na gorąco i tartę cytrynową :).
Zaliczone Pociągi pod specjalnym nadzorem i rewelacyjna Opowieść o zwyczajnym szaleństwie. Poszukiwany Rok diabła... Ale to na kolejne spotkanie w szerszym gronie - czekamy na powracających z wakacji z paprykowymi prezentami :)
Showing posts with label spotkania. Show all posts
Showing posts with label spotkania. Show all posts
Thursday, July 30, 2009
Saturday, October 25, 2008
W oparach absyntu...
Absynt jest to likier ziołowy, uzyskiwany przez macerację piołunu i innych ziół oraz późniejszą destylację i barwienie otrzymanego destylatu. Zawiera wysokie stężenie alkoholu (powyżej 60%), przez co spożywa się go uprzednio rozcieńczając wodą. Ma bardzo gorzki smak, więc trzeba go również wcześniej posłodzić. Absynt zawiera tujon, który w nadmiernych ilościach ma działanie halucynogenne. Nazywany jest czasami "zieloną wróżką" (The Green Fairy).
Tyle teorii ściągniętej z Sieci.
Praktyka: miła, kazimierzowsko-krakowska knajpka w stylu bardzo retro, kawka, serniczek i Zielona Wróżka właśnie. Oraz ploty, narzekania i plany na kolejne spotkania i kolejne drinki :) Jeżeli chodzi o smak tego legendarnego trunku - trzeba być smakoszem, a ja nim niestety nie jestem.
Wymieszane wino musujące z absyntem właśnie, natłoczyło do mojej głowy miliony myśli i fascynacji zapomnianych... I lat beztroskich.... I całego tego "fin de siecle"...
Z mocnym postanowieniem wytrwania wracam do Hemingwaya, Wilde'a i wierszy Rimbauda i Baudelaire'a. Wracam do beztroskich lat szczenięcych!
Tyle teorii ściągniętej z Sieci.
Praktyka: miła, kazimierzowsko-krakowska knajpka w stylu bardzo retro, kawka, serniczek i Zielona Wróżka właśnie. Oraz ploty, narzekania i plany na kolejne spotkania i kolejne drinki :) Jeżeli chodzi o smak tego legendarnego trunku - trzeba być smakoszem, a ja nim niestety nie jestem.
Wymieszane wino musujące z absyntem właśnie, natłoczyło do mojej głowy miliony myśli i fascynacji zapomnianych... I lat beztroskich.... I całego tego "fin de siecle"...
Z mocnym postanowieniem wytrwania wracam do Hemingwaya, Wilde'a i wierszy Rimbauda i Baudelaire'a. Wracam do beztroskich lat szczenięcych!
Subscribe to:
Posts (Atom)